Pieczona makrela z szałwią i bakłażanem

makrela_z_szalwia

Ostatnio mam smaki na ryby – jem je bardzo często. A to jakiś wędzony łosoś, a to sałatka śledziowa, rolmopsy czy smażony dorsz. Być może dlatego, że odkąd wprowadziliśmy się do nowego mieszkania, jesteśmy częstymi bywalcami osiedlowego sklepu ze świeżymi rybami i owocami morza, który mijamy niemal codziennie. U mnie z jedzeniem jest jak u niektórych z butami – zobaczę fajny sklep i muszę wejść (a co za tym często idzie – kupić!). Moja ostatnia wizyta w rybnym skończyła się zakupem dwóch pięknych makrel. W Polsce makrele jada się najczęściej wędzone lub w postaci past bądź sałatek. Ja dziś proponuję makrele pieczone z szałwią. Można je upiec w całości lub odfiletować. Jak widać na załączonym obrazku, wybieram tę drugą opcję. Do tego dużo czosnku, bakłażany oraz cytryna i mamy smaczne, aromatyczne danie na kolację.

Składniki:

dwie makrele
bakłażan
kilka gałązek szałwii
6 ząbków czosnku
cytryna
oliwa z oliwek
sól

Sposób wykonania

Bakłażana umyć, pokroić w plastry; posolić i odstawić na 15 minut. Po tym czasie papierowym ręcznikiem zetrzeć wodę, która wydostała się z warzywa. Trzy ząbki czosnku pokroić w plasterki, a trzy posiekać w drobną kosteczkę. Makrele (lub same filety) oczyścić; posolić; obłożyć liśćmi szałwii i plasterkami czosnku. Na wierzch położyć plaster cytryny. Zawinąć w folię aluminiową. Resztę czosnku wymieszać z czterema łyżkami oliwy i szczyptą soli. Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Na blasze rozłożyć plastry bakłażana i polać je przyprawioną czosnkiem oliwą. Włożyć na 15 minut do piekarnika. Po tym czasie, na blachę położyć także makrele. Całość piec ok. 25 minut.

SMACZNEGO!

Łosoś z salsą śliwkową

losos_z_salsa_sliwkowa

Od kilku dni dokucza mi migrena. Czasem czuję się, jakby ktoś włożył mi głowę pomiędzy szczęki imadła i dla żartu, zaciskał śrubę tak mocno, że cała treść żołądka podchodzi mi do gardła. Niestety, odziedziczyłam to po kądzieli – moja mama i babcia też miewały takie migreny. Ciężko jest mi skoncentrować się na czymkolwiek i wytrzymać w jasnym, głośnym pomieszczeniu dłużej, niż godzinę. Wczoraj spotkałam się z koleżankami, które chciały uczcić moje trzydzieste urodziny: od kilku dni jestem “po drugiej stronie lustra” – jak stwierdziła jedna z nich. Spotkałyśmy się w restauracji, a później przeszłyśmy do pubu, ale byłam wyjątkowo mało rozrywkowa. (Jeśli to czytacie – wybaczcie! Obiecuję, że przy następnym spotkaniu będę w lepszej formie!). Nie mam nawet siły myśleć dziś o obiedzie, więc tym razem idę po linii najmniejszego oporu. Co nie znaczy, że nie będzie smacznie! Proponuję danie lekkie i błyskawiczne – wymyślone z głowy, czyli z niczego.

Składniki:

2 filety z łososia
mała czerwona cebula
5 dojrzałych śliwek
łyżka soku z cytryny
chili w proszku
oliwa z oliwek
grubo zmielony pieprz czarny
olej
sól

Sposób wykonania

Śliwki umyć, usunąć pestki; drobno pokroić. Cebulę również pokroić w drobną kostkę. Wymieszać ze śliwkami. Dodać szczyptę chili, odrobinę oliwy z oliwek i sok z cytryny. Dobrze wymieszać. Włożyć do lodówki na pół godziny. Łososia umyć i oprószyć solą oraz grubo zmielonym pieprzem. Usmażyć z obu stron na dobrze rozgrzanym oleju. Zdjąć z ognia; polać salsą śliwkową. Podawać z pieczonymi ziemniakami.

SMACZNEGO!

 

Roladki drobiowe ze szpinakiem w szynce szwarcwaldzkiej

roladki_drobiowe

Wiem, że są takie rodziny, które w każdą niedzielę jedzą na obiad rosół i kotlety schabowe. Co więcej – wcale im to nie przeszkadza. Nie wiem, jak jest teraz, ale kiedy mieszkałam z Rodzicami, jedna z sąsiadek w każdą niedzielę ubijała kotlety (no, chyba że bitki – to przepraszam) i głuchy odgłos tłuczonego mięsa rozchodził się po ścianach. W moim rodzinnym domu kotlety schabowe pojawiają się sporadycznie. Nie dlatego, że nie lubimy – mój Tata od kilkunastu lat jest na diecie i nie może jeść niczego smażonego, a mamie nigdy nie chciało się gotować osobno dla Niego i dla nas. Dlatego w naszym domu niedzielny obiad zawsze był w wersji gotowanej, pieczonej lub duszonej. Myślę, że wyszło nam to na zdrowie. Dziś proponuję obiad na niedzielę, sprawdzony przepis mojej Mamy – roladki drobiowe ze szpinakiem i papryką, posypane duszonymi pieczarkami. Zapraszam!

Składniki:

2 piersi z kurczaka
pęczek szpinaku
połówka czerwonej papryki
6 plasterków szynki (speck, parmeńskiej lub szwarcwaldzkiej)
3 ząbki czosnku
łyżka masła
jajko
sól
pieprz
gałka muszkatołowa
oliwa z oliwek

Sposób wykonania

Szpinak oczyścić i drobno posiekać. Wrzucić na rozgrzane masło, dodać posiekany czosnek. Przyprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Dusić do miękkości, po czym zdjąć z ognia i wbić jajko. Energicznie zamieszać. Piersi z kurczaka umyć i każdą przeciąć wzdłuż na trzy części. Otrzymamy sześć płaskich kawałków mięsa, które należy delikatnie rozbić (np. łyżką). Na każdy pasek mięsa nałożyć szpinak i równomiernie rozsmarować. Z jednej strony, przy brzegu umieścić pasek papryki i od tej strony ciasno zwinąć roladkę, którą następnie należy zawinąć w plaster szynki szwarcwaldzkiej i spiąć wykałaczkami. Roladki delikatnie posmarować oliwą z oliwek i każdą osobno otulić w folię aluminiową. Włożyć do żaroodpornego naczynia do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok. 30 minut. Podawać posypane uduszonymi na maśle pieczarkami.

SMACZNEGO!
roladki_drobiowe_ze_szpinakiem

 

Zupa szczawiowa

zupa_szczawiowa_z_jajkiem

Zupa szczawiowa nie gości na moim stole zbyt często, ale właśnie naszła mnie na nią ochota, więc dzielę się przepisem. Zacznijmy od tego, że nie każdy powinien jeść taką zupę. Osoby chore na reumatyzm, nerki czy wątrobę powinny raczej ograniczyć spożywanie roślin, które zawierają kwas szczawiowy. Chodzi mi tu głównie o szczaw, rabarbar czy nawet szpinak (on także zawiera spore ilości kwasu!). Kwas szczawiowy w połączeniu z jonami wapnia tworzy szczawian wapnia, który może osadzać się na nerkach w postaci kamieni. Nie oznacza to oczywiście, że w ogóle nie powinniśmy jeść roślin, zawierających kwas szczawiowy. Nie zapominajmy, że np. w rabarbarze występują duże ilości potasu czy magnezu, a szpinak jest cennym źródłem żelaza i witaminy C. Jedzmy te rośliny, ale z umiarem. Do potraw ze szczawiem warto dodawać śmietanę lub jajko, gdyż zawarty w nich wapń neutralizuje działanie kwasu i minimalizuje jego szkodliwy wpływ na nasz układ pokarmowy. No dobra – trochę postraszyłam, trochę pomędrkowałam. To teraz dla chętnych przepis na zupę szczawiową. Z jajkiem ugotowanym na twardo i odrobiną śmietany obowiązkowo.

Składniki:

słoik szczawiu (w sezonie przesmażamy na maśle duży pęczek szczawiu)
2 marchewki
3 ziemniaki
pietruszka
2 ząbki czosnku
liść laurowy
ziele angielskie
olej
sól
pieprz
2 łyżki śmietany
kilka gałązek koperku
jajka ugotowane na twardo
woda

Sposób wykonania

Do gotującej się wody wlać 2 łyżki oleju; dodać czosnek, liść laurowy i ziele angielskie; gotować kilka minut. Po chwili wrzucić pokrojoną w kostkę marchewkę, pietruszkę oraz ziemniaki. Posolić i gotować ok. 20 min, po czym dodać szczaw. Gotować chwilę całość i wlać zahartowaną śmietanę. Przyprawić do smaku pieprzem i solą. Pozostawić na ogniu jeszcze przez chwilę, po czym rozlać na talerze i posypać posiekanym koperkiem. Podawać z jajkiem ugotowanym na twardo i pieczywem.

SMACZNEGO!zupa_szczawiowa

Ciecierzyca z zieloną papryką i pieczarkami

ciecierzyca_z_papryka_i_pieczarkamiPamiętacie taki film Macieja Pieprzycy “Inferno”, z cyklu Pokolenie 2000? Jedna z bohaterek – Baśka interesuje się malarstwem, w związku z czym zdaje na prawo. U niej nazywa się to brakiem złudzeń. Miałam dziś wielką ochotę na zupę z dyni. Dlatego zrobiłam cieciorkę z warzywami. U mnie nazywa się to brakiem wyboru. Przekroczyłam rano próg warzywniaka z zamiarem zakupu pięknej, soczystej dyni. Przywitały mnie upiorne, okrutnie okaleczone rzeźniczym nożem przerośnięte dynie, z dziesięciokilogramową nadwagą, które na sklepowych wystawach złowieszczo uśmiechają się do klientów, czekając na Halloween. Przecież u nas nie obchodzi się Halloween…Gdyby chociaż miały powtykane w swoje groteskowe głowy cmentarne astry… A tu nic. Zmieniłam więc zdanie – kupiłam zieloną paprykę i pieczarki. Dziś na obiad będzie cieciorka.

Składniki:

200 g suchej ciecierzycy
6 pieczarek
zielona papryka
2 łyżki czarnych oliwek
2 ząbki czosnku
cebula
papryka słodka w proszku
olej
sól
pieprz
kumin

Sposób wykonania

Ciecierzycę moczyć przez noc, następnie gotować do miękkości w lekko osolonej wodzie; odcedzić. Czosnek i cebulę posiekać, podsmażyć na oleju. Pieczarki obrać, pokroić w plasterki. Dodać do cebuli i czosnku. Paprykę umyć i pokroić w cienkie paski. Dorzucić do reszty składników. Dodać ugotowaną wcześniej ciecierzycę, doprawić solą, pieprzem, kuminem i papryką. Smażyć wszystko razem, do miękkości papryki.

SMACZNEGO!