Zapiekanka ziemniaczana ze szpinakiem

Zapiekanka_ziemniaczano_szpinakowa

Ciekawa jestem, czy ktoś z Was jest fanem komiksów? Ja teraz czytam je bardzo rzadko, ale był okres, kiedy poświęcałam im więcej czasu. Pierwsze komiksy w rodzinnym domu pojawiły się oczywiście dzięki mojemu starszemu bratu, który w ramach wymiany koleżeńskiej przynosił od znajomych co jakiś czas nowe przygody “Thorgala”, “Kajki i Kokosza” czy “Tytusa, Romka i A’Tomka”. Pamiętam porozrzucane u niego w pokoju numery “Batmana”, ” Punishera” i “Supermana”, ale tymi raczej nie byłam zainteresowana. Do “Thorgala” natomiast (jednego z moich ulubionych) wracam z chęcią i sentymentem do dziś. Dlaczego wspominam o komiksach? Wczoraj przy kolacji, gdzie dominował szpinak, wywiązała się rozmowa o komiksach. Wszystko zaczęło się oczywiście od skojarzenia szpinaku z marynarzem Popeyem, który po jego spożyciu nabierał szczególnej siły. Dowiedziałam się, że we Włoszech Popeye znany jest jako “Braccio di Ferro” (co można przetłumaczyć jako żelazne ramię). Mało kto wie, że w Polsce komiks tłumaczony był jako “Ferdek i Merdek”, a w przedwojennej Polsce Popeye był po prostu marynarzem Kubusiem. Nasza dyskusja o komiksach trwała dość długo i przerodziła się w ogólne wspomnienie dzieciństwa i dawnych czasów. Jednak wszystko zaczęło się od szpinaku i chyba już najwyższa pora przejść do przepisu, gdzie w głównej roli występuje właśnie on. Zapraszam na zapiekankę ziemniaczano – szpinakową.

Składniki:

200 g szpinaku (świeżego lub mrożonego)
5 – 6 ziemniaków
50 g niebieskiego sera
czerwona cebula
3 ząbki czosnku
łyżka masła
sól
pieprz
gałka muszkatołowa
oliwa z oliwek

Sposób wykonania

Szpinak umyć i posiekać. Na patelni rozgrzać łyżkę masła, po czym dodać szpinak. Po chwili dodać posiekany czosnek, sól, gałkę muszkatołową i pieprz. Dobrze wymieszać i smażyć do miękkości.  Cebulę pokroić w krążki, a ser w kostkę. Ziemniaki obrać i pokroić w plasterki. Plastry ziemniaków podzielić na dwie części. To samo zrobić z serem. Żaroodporne naczynie natłuścić; na jego dnie ułożyć jedną warstwę ziemniaków, oprószyć solą. Na ziemniakach położyć krążki cebuli i szpinak. Posypać jedną porcją sera. Całość przykryć drugą warstwą ziemniaków. Skropić oliwą z oliwek i włożyć do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Po ok. 45 minutach naczynie odkryć i posypać wierzch zapiekanki drugą częścią sera. Piec jeszcze 15 minut.

SMACZNEGO!

 

Placki z wędzonym łososiem i pesto

placki_z_wedzonym_lososiemWczoraj po raz pierwszy poczułam wiosnę pełną piersią. W powietrzu unosił się zapach kwitnących drzew i kwiatów. Magnolie w końcu pokazały swoje wielkie pąki, a ciepłe promienie słońca przyjemnie ogrzewały mi kark, kiedy siedziałam na ławce w parku, czytając książkę. Kiedy robi się cieplej, zmieniają mi się smaki i zapotrzebowanie na dane produkty. Do łask wracają lżejsze dania, surówki i sałatki. Zwłaszcza po ostatnim świątecznym tygodniu, nie mam ochoty na wędliny, kiełbasy czy mięsa. Myślę, że zrobię sobie od nich krótką przerwę. Wczoraj miałam ochotę na coś “innego”, ale szkoda było mi słonecznego dnia na “stanie przy garach”. W ruch poszła oczywiście wyobraźnia oraz praktyczne wykorzystanie tego, co w szafkach i na półkach. Wymieszałam mąkę z ciecierzycy z wodą i odstawiłam w ciepłe miejsce. Wyszłam na spacer i do parku, gdzie spędziłam jakieś dwie godziny, czytając kolejne rozdziały biografii Johnny’ego Casha. Po powrocie do domu dokończyłam błyskawicznie swój obiad. Przygotowanie dania zajęło mi może 15 minut, a wyszło naprawdę smaczne. Zresztą zapraszam do wypróbowania przepisu. Moim zdaniem warto.

Składniki:

3/4 szklanki mąki z ciecierzycy
3/4 szklanki wody
łyżka oliwy
sól
przyprawa curry
3 łyżki zielonego pesto
60 g wędzonego łososia
garść łuskanego słonecznika

Sposób wykonania

Mąkę z ciecierzycy wymieszać z wodą; dodać oliwę, sól i curry; odstawić w ciepłe miejsce (najlepiej na minimum 2 godziny). Rozgrzać patelnię; wsypać ziarna słonecznika i uprażyć. Usunąć z patelni słonecznik; łyżką nakładać porcje mącznej masy i smażyć z dwóch stron na średnim ogniu. Kiedy placki są gotowe, przełożyć na talerz; posmarować pesto, ułożyć plastry wędzonego łososia, posypać uprażonym słonecznikiem. Można skropić oliwą z oliwek.

SMACZNEGO!

Sos tatarski

sos_tatarski

Podejrzewam, że na wielu stołach pojawią się wkrótce dodatki do świątecznych wędlin i kiełbas – chrzan z jajkami, ćwikła, różne sosy, a wśród nich z pewnością nie zabraknie tatarskiego. Odmian tego zimnego sosu na bazie majonezu jest wiele. Niektórzy dodają śmietanę, inni ucierają sos z żółtkami, są tacy, którzy dodają koperek, pietruszkę lub zioła. Jedna rzecz jest jednak niezmienna – w każdej wersji sosu podstawowym składnikiem są drobno pokrojone, marynowane w occie warzywa. Taki sos doskonale nadaje się do mięs, ryb, jajek, wędlin czy grillowanych potraw. Niekwestionowaną królową w robieniu sosu tatarskiego jest Mama jednej z moich najbliższych przyjaciółek. Odkąd pamiętam, a z Gochą przyjaźnię się od lat szesnastu, niemal na każdej większej imprezie punktem obowiązkowym na stole był sos tatarski produkcji jej Mamy – zawsze smaczny, dobrze przyprawiony, o idealnej konsystencji. I w zasadzie jest tak do dziś. Chyba już nie wyobrażamy sobie imprezy u Gochy bez sosu tatarskiego. Dziś, przy okazji świąt postanowiłam go przypomnieć, ale w swojej wersji. U mnie na pewno wyląduje na talerzu obok jajek i ulubionych wędlin. A tak przy okazji, życzę Wam wszystkim zdrowych, wesołych i rodzinnych świat – aby przy stole nie zabrakło rozmowy z najbliższymi, a wszystko, co na stole, było smaczne, aromatyczne i tradycyjne!

Składniki:

150 g marynowanych podgrzybków
ok. 6 – 7 marynowanych pieczarek
ok. 4 – 5 niewielkich ogórków konserwowych
łyżka kaparów z zalewy
mała cebula
4 – 5 łyżek majonezu
łyżka musztardy
łyżka soku z cytryny
sól
pieprz

Sposób wykonania

Podgrzybki, pieczarki, ogórki, kapary i cebulę bardzo drobno pokroić. Dodać majonez, musztardę i sok z cytryny. Przyprawić solą i pieprzem. Wszystko dokładnie wymieszać i schłodzić w lodówce.

SMACZNEGO!

Cynamonowa sałatka z jarmużem

Salatka_z_jarmuzu_z_cynamonem

Wczoraj zaprosiliśmy na kolację moich Rodziców. Było dużo śmiechu, zabawnych historii i wspomnień. Bardzo udany i fajny wieczór. Nie obyło się oczywiście bez wpadek. Ponieważ postawiłam na kolację z piekarnika, byłam tak skupiona na doglądaniu dania, że zapomniałam o wszystkim pozostałym. Kiedy zaserwowałam kolację, od razu zatopiliśmy się w rozmowach. Skończyliśmy jeść i przyszedł czas na deser. Otworzyłam lodówkę i wtedy mnie olśniło – na górnej półce od kilku godzin chłodziła się sałatka z jarmużu, o której zupełnie zapomniałam, a miała przecież być efektownym dodatkiem do dania… Postanowiłam jednak, mimo wszystko położyć ją na stole, bo wiedziałam, że ma bardzo ciekawy i oryginalny smak. Ku mojej radości wszyscy skusili się na mój wynalazek i skomplementowali go, co oczywiście w cudowny sposób połechtało moje ego. Dzielę się więc z Wami przepisem na ów wynalazek. Przyznam, że jarmuż nie pojawia się na moim blogu zbyt często, a w sumie szkoda, ponieważ zawsze robię z niego coś ciekawego (wystarczy wspomnieć chipsy z jarmużu czy irlandzki colcannon). Muszę chyba na stałe wprowadzić go do swojego jadłospisu, bo nie dość, że jest bardzo zdrowy, to w dodatku wyjątkowo smaczny. Również Was zachęcam do wypróbowania przepisów z jarmużem – mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu!

Składniki:

kilka liści jarmużu
5 mandarynek
2 czerwone cebule
łyżka miodu w płynie
łyżka oliwy z oliwek
sok z połówki cytryny
łyżeczka cynamonu

Sposób wykonania

Jarmuż umyć i pokroić w paski. Cebulę pokroić w piórka, mandarynki obrać i rozdzielić. Oliwę, sok z cytryny, cynamon i miód dobrze wymieszać. Do miski wrzucić pocięty jarmuż, cebulę i mandarynki, polać powstałym z oliwy i pozostałych składników sosem; dokładnie wymieszać. Włożyć do lodówki (najlepiej na kilka godzin).

SMACZNEGO!

Marchewki w cieście

marchewka_w_ciescie

Patrzę za okno i widzę płatki śniegu leniwie spadające z nieba. Ruchliwa sójka przelatuje z gałęzi na gałąź, a ciekawskie sikorki siadają na balustradzie balkonu i niepewnie rozglądają się wokół. Krajobraz typowy dla zimowych dni. A przecież przywitaliśmy już wiosnę – wczoraj cieszyłam się ciepłym i słonecznym dniem, a dziś powrót do szarej rzeczywistości. Lubię zimę, ale białą, mroźną i surową – w tym roku nie mogłam się taką cieszyć w Krakowie, więc nadejście wiosny tym razem naprawdę mnie ucieszyło. Wybrałam się na długi spacer, rozpoczęłam wiosenne, przedświąteczne porządki, zaczęłam nowe zajęcia na fitnessie i czułam, że rozpiera mnie energia. Dziś totalny spadek formy – typowa sinusoida nastroju. A miało być tak pięknie… Nie pozostaje mi nic innego jak poprawienie sobie nastroju tym, co na talerzu. Niech chociaż tam będzie kolorowo i radośnie.

Składniki:

15 g świeżych drożdży
1,5 szklanki mąki pełnoziarnistej
pół szklanki ciepłej wody
szczypta soli
łyżka oliwy
3 – 4 średnie marchewki
łyżka masła
łyżka płynnego miodu
łyżka soku z cytryny
2 ząbki czosnku
kilka gałązek koperku

Sposób wykonania

Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie i odstawić na chwilę. Do miski wsypać mąkę pełnoziarnistą i szczyptę soli. Dodać oliwę oraz rozpuszczone drożdże; wymieszać. Ugniatać ciasto do momentu, aż będzie miękkie i sprężyste i przestanie kleić się do rąk. Uformować kulę; przykryć ściereczką. Odstawić w ciepłe miejsce, najlepiej na minimum godzinę. Marchewki obrać; pokroić na mniejsze części. Masło roztopić, dodać do niego miód, sok z cytryny, czosnek pokrojony w plasterki oraz marchewki. Dusić pod przykryciem, aż marchewki będą miękkie (ale wciąż sztywne). Zdjąć z ognia; dodać posiekany koperek, wymieszać. Ciasto rozwałkować na cieniutką warstwę; wyciąć z niego prostokąty (ich szerokość powinna być taka sama jak długość marchewek). Marchewki zawinąć w ciasto; włożyć do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na kilka minut. Wyciągnąć, kiedy ciasto zacznie się rumienić.

SMACZNEGO!