Pizza z mąki pełnoziarnistej

pizza_razowa

Wcześniej czy później musiało to nastąpić – post z takim przepisem – w końcu związek z Włochem zobowiązuje… A co najbardziej kojarzy się z Italią, jeśli nie pizza? Już za trzy tygodnie będę cieszyć się smakiem tej prawdziwej, prosto z pieca. Kiedyś chyba wspomniałam, że w rodzinnym domu mojego mężczyzny niedzielna pizza, to już tradycja. Niemal jak w polskiej rodzinie niedzielny rosół… Czasami w Irlandii nachodzi nas ochota na pizzę i mimo, że musimy zadowolić się zwykłym piekarnikiem, pieczemy ją z licznymi dodatkami i na rozmaite sposoby. Eksperymentowaliśmy z różnego rodzaju mąką – pszenną, żytnią, gryczaną, kukurydzianą itp. Dziś proponuję mieszankę pełnoziarnistej mąki pszennej z tą, której tradycyjnie używa się we Włoszech do wyrobu pizzy – mąką typu 00. Zdaję sobie sprawę, że są tacy, dla których prawdziwa pizza to wyłącznie ta, zrobiona z klasycznej białej mąki, ale jeśli ktoś lubi próbować nowych rzeczy, to dlaczego nie skusić się na inną, troszkę zdrowszą wersję pizzy? A nuż okaże się, że właśnie taka jest dla nas strzałem w dziesiątkę? Ach, jeszcze jedno – zapomnijcie o polewaniu pizzy ketchupem. We Włoszech to nie do przyjęcia. Tam zazwyczaj skrapiają pizzę oliwą z oliwek. Czasem w pizzeriach serwowany jest sos pomidorowy, ale wydaję mi się, że jest to zabieg przygotowany “pod turystów” – pizza ma już przecież sos na cieście, więc aplikowanie go podwójnie prawdziwym Włochom raczej się nie zdarza…

Składniki:

na ciasto
2,5 szklanki pełnoziarnistej mąki pszennej
szklanka mąki pszennej typu 00
25 g świeżych drożdży
łyżeczka soli
2 łyżki oliwy z oliwek
szklanka ciepłej wody

na sos
3 łyżki przecieru pomidorowego (nie koncentratu!)
łyżka oliwy z oliwek
sól
suszone oregano

na wierzch pizzy (wg uznania – podaję swoje dodatki)
kulka mozzarelli
6 pieczarek
150 g surowej kiełbasy ( salssiccia fresca)
kilka świeżych gałązek oregano

Sposób wykonania

Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie i odstawić na chwilę. Do miski wsypać mąkę i sól. Dodać oliwę i rozpuszczone drożdże; wymieszać. Ugniatać ciasto do momentu, aż będzie miękkie i sprężyste i przestanie kleić się do rąk. Uformować kulę i przykryć ściereczką. Odstawić w ciepłe miejsce (ja odstawiam zazwyczaj na ok. 2 godziny, ale można krócej). Gdy ciasto wyrośnie, należy rozwałkować je na cienką warstwę i wyłożyć go na blasze, formując grubsze brzegi. Ciasto posmarować sosem, przygotowanym z wymieszanego przecieru pomidorowego, oliwy, soli i suszonego oregano. Dodać ulubione składniki – ja na cieście umieściłam pokrojoną w kostkę mozzarellę, plasterki pieczarek, świeże listki oregano oraz rozdrobnioną surową kiełbasę. Pizzę włożyć do dobrze rozgrzanego piekarnika (najlepiej, aby był rozgrzany do maksimum). Piec do momentu, aż na serze pojawią się skwierczące bąbelki, które po chwili zbrązowieją (ok. 10 minut).

SMACZNEGO!

 

Domowe masło migdałowe

Maslo_migdalowe

Przyznam otwarcie – nie jestem wielką fanką tradycyjnego masła orzechowego, otrzymywanego z orzeszków ziemnych. Jeszcze kilka miesięcy temu pracowała ze mną dziewczyna z Łotwy, która często przynosiła do pracy takie masło i w ramach drugiego śniadania zjadała posmarowane nim kawałki jabłek. Nigdy nie przekonałam się do tego smaku, ale być może wynikało to z faktu, że po prostu za takim masłem nie przepadam. Szczytem absurdu była dla mnie do niedawna tzw. kanapka amerykańska, czyli dwie kromki białego chleba (jedna posmarowana masłem orzechowym, a druga dżemem), złożone w sandwich. Postanowiłam dać jednak szansę temu popularnemu smarowidłu, ale – jak to mam w zwyczaju – troszkę je zmodyfikować. Do wyprodukowania swojego masła, zamiast orzeszków ziemnych, użyłam migdałów. Oczywiście można rozpisywać się o tym, że masło migdałowe ma więcej magnezu, żelaza, witaminy E i mniej tłuszczu, niż orzechowe, ale nie oszukujmy się – oba stanowią ogromne bomby kaloryczne. Delektujmy się więc nimi z umiarem, ale kiedy najdzie nas ochota na taką przekąskę, proponuję zrobić ją samemu – będziemy mieć pewność, że jest w 100% naturalna; bez żadnych dodatkowych składników, które często można spotkać na etykietach sklepowego masła orzechowego. Zaproponowane dziś przeze mnie migdałowe smarowidło, można stosować do tostów, kanapek, naleśników, ciastek, wafli, owoców itp. Ja lubię je w połączeniu z bananami, ale mojemu mężczyźnie najbardziej smakuje na toście, w zestawieniu z miodem. Wybór pozostawiam Wam.

Składniki:

400 g migdałów
łyżka oleju kokosowego

Sposób wykonania

Migdały uprażyć w piekarniku – około 30 minut w 180 stopniach; ostudzić. Umieścić w blenderze i rozdrobnić. Dodać olej kokosowy i kontynuować miksowanie, aż do otrzymania pożądanej konsystencji. Cały proces blendowania trwa kilka dobrych minut, więc proponuję uzbroić się w cierpliwość – na pewno się opłaci!

SMACZNEGO!

 

Sałatka z malinami i serem feta

Salatka_z_fata_i_malinami

Jeżeli ktoś z Was czytał “W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta, to zapewne pamięta, jak w pierwszej części – “W stronę Swanna”, główny bohater zanurza w herbacie ciastko, którego smak przenosi go w myślach w czasy dzieciństwa. Jest to chyba najsłynniejsze ciastko w literaturze i mowa tutaj oczywiście o magdalence, dzięki której bohater znów staje się małym Marcelkiem odwiedzającym ciotkę Leonię. Podejrzewam, że znacie to uczucie, kiedy charakterystyczny smak lub zapach przywołuje wspomnienia, osoby, miejsca czy poszczególne wydarzenia z przeszłości. Ja też mam takie smakowe skojarzenia i wiążą się one z malinami. Kiedy byłam mała, każde wakacje  spędzałam na Podkarpaciu, w rodzinnej wiosce mojej mamy. Babcia hodowała wtedy maliny, które zbieraliśmy niemal całą rodziną. Część z nich była przeznaczona na sprzedaż, a z części robiliśmy soki, dżemy i inne przetwory. Chyba do końca życia będę pamiętać smak rozgniecionych malin, wymieszanych z cukrem i prawdziwą domową śmietaną. Do dziś tę wieś darzę ogromnym sentymentem i zajmuje ona szczególne miejsce w moim sercu. Chętnie tam jeżdżę i szczerze żałuję, że tak rzadko. Kiedy przychodzi sezon na maliny, ich smak pozwala mi powrócić w ukochane miejsce i powspominać przeszłość. Już nic nie jest tam takie, jak było – wioska przeszła dużą metamorfozę,  została zmodernizowana. Czasy się zmieniły. Część osób, z którymi mam ciepłe wspomnienia niestety odeszła, inni – wyjechali. Jednak za każdym razem, gdy malinowa słodycz rozpływa się w moich ustach, a drobne ziarenka owocu delikatnie drażnią podniebienie, uwalniając niezapomniany aromat, ludzie i miejsca, o których mówię, ożywają na nowo i z melancholijną tęsknotą wypełniają moje myśli. Dziś na fali tego sentymentu proponuję sałatkę z moimi ulubionymi owocami. Mam nadzieję, że Wam posmakuje…

Składniki:
250 g malin
70 g sera feta
dwie garści liści szpinaku
2 łyżki posiekanych orzechów laskowych
łyżka płynnego miodu
łyżka oliwy z oliwek
Sposób wykonania

Maliny opłukać; odłożyć dwie garści, resztę utrzeć z miodem i oliwą do otrzymania jednolitej konsystencji. Przecedzić przez sitko, by pozbyć się pestek. Szpinak opłukać, ułożyć na talerzu. Umieścić na nim całe maliny, które na początku odłożyliśmy oraz ser feta, pokrojony w kostkę. Całość polać sosem malinowym i posypać orzechami.

SMACZNEGO!
salatka_z_malinami

Bucatini all’Amatriciana

amatriciana

Małymi krokami zbliżam się do moich upragnionych włoskich wakacji. Już za miesiąc będę cieszyć się smakami Italii, słońcem i dobrym winem. Mam zamiar trochę pozwiedzać, ale nastawiona jestem głównie na zasłużony odpoczynek i delektowanie się regionalnymi specjałami. W oczekiwaniu na urlop sięgam dziś po danie rodem z Włoch – Bucatini all’Amatriciana. Co kryje się pod tajemniczą nazwą potrawy? Oczywiście makaron i pomidory w roli głównej – jakżeby inaczej? Bucatini to rodzaj makaronu z pszenicy durum, wyglądem przypominającego spaghetti. Różnica pomiędzy dwoma makaronami polega na tym, że bucatini ma dziurkę w środku (po włosku il buco to “dziura” a bucato - “dziurawy”). Amatriciana z kolei to pomidorowy sos z podsmażonym wieprzowym podgardlem, zwanym we Włoszech guanciale. Jeśli macie ochotę wypróbować danie według oryginalnej receptury, a nie możecie znaleźć podgardla, dopuszczalne jest zastąpienie go boczkiem. Całość dopełni oczywiście dodanie sera – w oryginale Pecorino Romano bądź Stagionato, ale nada się tutaj każdy dojrzewający podpuszczkowy ser owczy. Myślę, że nawet jeśli nie dysponujecie oryginalnymi składnikami, z łatwością znajdziecie na sklepowych półkach ich substytuty, dzięki czemu będziecie mogli zafundować sobie małą Italię we własnym domu.

Składniki:

200 g makaronu bucatini
150 g guanciale
puszka krojonych pomidorów bez skórki
2 ząbki czosnku
pół łyżeczki płatków chili
2 łyżki startego sera pecorino
oliwa z oliwek
woda
sól
pieprz

Sposób wykonania

Na rozgrzaną oliwę wrzucić całe ząbki czosnku i pokrojone w słupki podgardle. Smażyć kilka minut, po czym usunąć czosnek i dodać pomidory oraz chili. Dusić na wolnym ogniu około 30 – 40 minut. Przyprawić solą i pieprzem. Makaron ugotować al dente w lekko osolonej wodzie. Odcedzić i wymieszać z sosem pomidorowym. Całość posypać startym serem pecorino.

SMACZNEGO!

Cupcake’i marchewkowe

Muffinki_marchewkowe

Pamiętacie taki film „Kiedy mężczyzna kocha kobietę”? Główne role zagrali w nim Meg Ryan i Andy Garcia. Ona wcieliła się w rolę kobiety, którą ciągła nieobecność męża popycha w alkoholizm. On zagrał jej męża, próbujacego wyciągnąć ją z tego nałogu. Ale nie o fabule tutaj mowa. Jest w filmie scena, gdy Garcia usiłuje „uwieść” żonę ciastem marchewkowym. Sama jestem wielką fanką tego ciasta i za każdym razem, gdy je piekę, przypomina mi się ten film. Marchewkowiec w zależności od dodatków może mieć rozmaite postaci i smaki. Osobiście najbardziej lubię go w wersji z orzechami bądź przyprawami korzennymi, ale nie gardzę też ciastem z suszonymi owocami. Czasem polewam wypiek czekoladą, a innym razem robię krem na bazie serka śmietankowego. Ostatnio postanowiłam poeksperymentować z mąką pełnoziarnistą i serkiem mascarpone. Zrezygnowałam też z tradycyjnej postaci ciasta, na rzecz cupcake’ów. Efekt oceńcie sami.

Składniki:
szklanka startej marchewki
2/3 szklanki mąki razowej
100 ml soku jabłkowego
2 jajka
3 łyżki oleju słonecznikowego
3 łyżki płynnego miodu
łyżeczka cynamonu
łyżeczka sody oczyszczonej
pół łyżeczki proszku do pieczenia

Na krem:
200 g serka mascarpone
100 ml śmietanki kremówki
łyżka cukru pudru

Sposób wykonania

Serek mascarpone połączyć ze śmietanką kremówką. Osłodzić cukrem pudrem i ubić na sztywno. Wstawić do lodówki. Mąkę wymieszać z sodą, proszkiem do pieczenia i cynamonem. W osobnym naczyniu wymieszać rozbełtane jajka, miód, olej i sok jabłkowy. Połączyć zawartość obu naczyń, dodać startą marchewkę i dobrze wymieszać. Nakładać łyżką do foremek wyścielonych papilotkami. Piec ok. 25 minut (do suchego patyczka) w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku. Ostudzić ciastka i nałożyć na nie krem.

SMACZNEGO!