Zdrowe „frytki” z kalarepy

Frytki_z_kalarepy

Wczoraj mój mężczyzna poleciał na tydzień do Włoch, więc próbuję jakoś wypełnić sobie czas. Zadziwiające jak wiele rzeczy udało mi się zrobić, kiedy nie ma go w domu. Punkty obowiązkowe każdej soboty, czyli sprzątanie, pranie i zakupy odhaczyłam z umownej listy już przed południem. Miałam cały dzień dla siebie. Zorganizowałam sobie domowe spa, na dwie godziny oddałam się lekturze książki, którą zaczęłam czytać jakiś czas temu, zaprosiłam tatę (pod pretekstem naprawy kilku drobnych usterek, które kilka dni temu odkryłam w mieszkaniu), obejrzałam dwa odcinki „Gry o tron” i pierwszą część „Mad Maksa” – w środę wybieram się ze znajomym na najnowszą odsłonę i w ten weekend zdecydowałam odświeżyć sobie po latach całą trylogię. Do filmowej części „mojej” soboty potrzebowałam oczywiście smacznych przekąsek, bo co to za wieczór filmowy bez chrupania i podjadania? Przecież nie musi być od razu kalorycznie i ciężko. Postanowiłam zrobić „frytki” z kalarepy, czyli zdrowszą wersję popularnego rarytasu. Tak naprawdę dzisiejsza propozycja z prawdziwymi frytkami ma niewiele wspólnego – nie dość, że z innego warzywa, to jeszcze pieczona, a nie smażona w głębokim tłuszczu. Wyglądem jednak bardzo przypomina oryginał, dlatego pożyczyłam nazwę od „kuzyna ziemniaka”. Mam nadzieję, że propozycja przypadnie Wam do gustu i być może kiedyś talerz z takimi „frytkami” wyprze miskę z chipsami, popcornem lub orzeszkami  na wieczornym posiedzeniu z „Dziesiątą Muzą”.

Składniki:

2 kalarepy
łyżka oliwy z oliwek
pieprz cytrynowy
sól
słodka papryka

Sposób wykonania

Kalarepę obrać i pokroić tak, jak kroimy ziemniaki na frytki (w grube słupki). W dużej misce wymieszać oliwę, słodką paprykę, sól i pieprz cytrynowy. Wrzucić słupki kalarepy i dobrze wymieszać tak, aby każda część pokryta była oliwą z przyprawami. Wysypać frytki na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i włożyć do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na ok. 15 minut.

SMACZNEGO!

Szparagi w mięsie z indyka z sosem musztardowo – balsamicznym

szparagi_z_indykiem_w_sosie_musztardowo_balsamicznym

Jakiś czas temu rozpoczął się sezon na szparagi. Nie trwa on zbyt długo, dlatego polecam w najbliższym czasie wycieczkę na plac targowy lub do warzywniaka, żeby nie przegapić okazji zakupu tego warzywa. Warto sięgnąć po szparagi, ponieważ są one naturalnym źródłem potasu, magnezu, wapnia, a także kwasu foliowego. Są smaczne i łatwe w przygotowaniu. Najczęściej spotyka się je w wersji gotowanej lub pieczonej. Dobrze smakują z jajkami (ugotowanymi na twardo, w koszulkach czy sadzonymi), a także z szynką parmeńską (zapiekane w piekarniku). Najbardziej pospolitym sosem, z którym serwuje się szparagi, jest holenderski na bazie żółtek i masła. U mnie na blogu, warzywa te pojawiły się już w towarzystwie makaronu i na grzankach. Dziś proponuję coś innego – przygotowane na parze i zawinięte w indycze mięso szparagi, polane sosem musztardowo – balsamicznym. Mam nadzieję, że przepis przypadnie Wam do gustu. Ja użyłam zielonych szparagów, bo akurat takie były dostępne w sklepie, ale równie dobrze można zastąpić je białymi lub fioletowymi.

Składniki:

pęczek szparagów
filet z indyka (ok. 40 dag)
2 łyżki musztardy
2 łyżki płynnego miodu
2 łyżki octu balsamicznego
3 łyżki oliwy z oliwek
pieprz
sól
woda

Sposób wykonania

Filet z indyka umyć i pokroić w cienkie plastry. Delikatnie rozbić, oprószyć pieprzem i solą. Szparagi umyć, obrać z warstwy łykowatych włókien,  odciąć twarde końce. Zawinąć ciasno po 3 – 4 szparagi w mięso. Ugotować na parze – można użyć specjalnego naczynia, wkładu do gotowania na parze lub szerokiego garnka z włożonym koszyczkiem, sitkiem itp. Po ok. 10 minutach mięso i szparagi powinny być gotowe. Oliwę, musztardę, miód i ocet balsamiczny dokładnie wymieszać do uzyskania jednolitej konsystencji. Doprawić solą i pieprzem. Tak przygotowanym sosem polać ugotowane szparagi.

SMACZNEGO!

Grecka zapiekanka z ciasta filo i szpinaku

grecka_zapiekanka_w_ciescie_filo

Jakieś dwa lata temu mojego mężczyznę wysłano na konferencję do Aten. Z wyjazdu przywiózł mi książkę kucharską z tradycyjnymi greckimi przepisami. Na palcach jednej ręki można policzyć, ile razy od tego czasu z niej korzystałam. Sama będąc kilka lat temu w Grecji, zauważyłam, że narodowa kuchnia owszem, jest smaczna, ale do lekkostrawnych nie należy. Niemal 90% przepisów, które znalazłam w książce, to dania ciężkostrawne, kaloryczne, często pływające w oliwie, smażone, tonące w różnych sosach, topionych serach i cieście. Jednak niedawno, robiąc zakupy w jednym z supermarketów, na sklepowej półce zobaczyłam ciasto filo, więc nie zastanawiałam się długo, tylko kupiłam i po powrocie do domu postanowiłam sięgnąć po książkę z greckimi przepisami. Pozostała jedna kwestia: na słono czy na słodko? Nie jestem miłośniczką baklawy, a inne przepisy na ciasta, jakoś mnie nie urzekły, więc postawiłam na opcję słoną — zapiekankę ze szpinakiem i fetą. Troszkę ją zmodyfikowałam — zamiast cebuli, do szpinaku dodałam czosnek oraz gałkę muszkatołową, której w przepisie nie było. Zrezygnowałam też z siekanego koperku, który w oryginalnej recepturze występuje, ale i tak wyszło smacznie. Trzeba jednak przyznać otwarcie — danie do dietetycznych nie należy, ale raz na jakiś czas, można sobie na nie pozwolić. Tak przy długim majowym weekendzie.

Składniki:

7 arkuszy ciasta filo
2 łyżki masła
300 g szpinaku (mrożonego lub świeżego)
200 g sera feta
3 ząbki czosnku
jajko
sól
pieprz
gałka muszkatołowa

Sposób wykonania

Szpinak umyć i posiekać. Na patelni rozgrzać łyżkę masła, po czym dodać szpinak. Po chwili dodać posiekany czosnek, sól, gałkę muszkatołową i pieprz. Dobrze wymieszać i smażyć do miękkości. Ostudzić, dodać jajko i rozdrobnioną fetę. Wymieszać. Rozpuścić pozostałe masło.  Pędzlem wysmarować żaroodporne naczynie cienką warstwą roztopionego masła. Naczynie wyłożyć arkuszem ciasta filo. Posmarować ciasto roztopionym masłem i znów wyłożyć kolejnym arkuszem. Czynność powtarzać do momentu, kiedy ułożymy w naczyniu sześć arkuszy ciasta. Na szósty arkusz nałożyć szpinak i przykryć całość ostatnim, siódmym arkuszem. Posmarować stopionym masłem i włożyć do nagrzanego do 160 stopni piekarnika na ok. 35 minut.

SMACZNEGO!

Grillowane banany z waniliowym sosem

grilowane_banany

Sezon grillowy uważam za oficjalnie rozpoczęty. Pogoda jak na razie sprzyja, długi weekend majowy zbliża się wielkimi krokami, supermarkety oferują wszelkiego rodzaju urządzenia, akcesoria, dodatki i gadżety, które umilą nam szybko nadchodzące ciepłe wieczory. Nie mówiąc już o artykułach spożywczych… Niedługo na grillach w masowych ilościach wylądują karczki, skrzydełka, kiełbasy, warzywa, szaszłyki itp. A kto powiedział, że na grillu nie można zrobić deseru? Otóż można i dziś chcę Wam przypomnieć przepis na bananowy deser z grilla. Przepis jest łatwy, błyskawiczny w wykonaniu i naprawdę smaczny. I nie ma się co martwić, że po skończonym sezonie grillowym zatęsknimy za grillowanymi bananami – deser można równie dobrze zrobić w piekarniku, nawet w zimie. Póki co jednak cieszmy się możliwością przebywania na świeżym powietrzu, spotkaniami ze znajomymi i ciepłymi wieczorami. W nowo rozpoczętym sezonie grillowym życzę Wam wszystkiego smacznego i wielu kulinarnych inspiracji oraz eksperymentów przy grillu. Tylko pamiętajcie, żeby się nie przejadać i wyposażyć w preparaty przeciw komarom –  ja już niestety miałam wątpliwą przyjemność spotkania się z tymi latającymi natrętami…

Składniki:

4 banany
dwie łyżki masła
dwie łyżki śmietany
2 łyżki miodu
kilka kropli ekstraktu z wanilii

Sposób wykonania

Banany umieścić na rozgrzanym grillu, co jakiś czas przewracać. Po chwili powinny zrobić się czarne, ale należy trzymać je na grillu ok. 15 minut, żeby były miękkie w środku. Masło stopić, dodać miód, ekstrakt z wanilii i śmietanę. Dokładnie wymieszać. Upieczone banany przenieść na talerz, otworzyć nacinając skórkę i polać ciepłym sosem.

SMACZNEGO!

Zapiekanka ziemniaczana ze szpinakiem

Zapiekanka_ziemniaczano_szpinakowa

Ciekawa jestem, czy ktoś z Was jest fanem komiksów? Ja teraz czytam je bardzo rzadko, ale był okres, kiedy poświęcałam im więcej czasu. Pierwsze komiksy w rodzinnym domu pojawiły się oczywiście dzięki mojemu starszemu bratu, który w ramach wymiany koleżeńskiej przynosił od znajomych co jakiś czas nowe przygody “Thorgala”, “Kajki i Kokosza” czy “Tytusa, Romka i A’Tomka”. Pamiętam porozrzucane u niego w pokoju numery “Batmana”, ” Punishera” i “Supermana”, ale tymi raczej nie byłam zainteresowana. Do “Thorgala” natomiast (jednego z moich ulubionych) wracam z chęcią i sentymentem do dziś. Dlaczego wspominam o komiksach? Wczoraj przy kolacji, gdzie dominował szpinak, wywiązała się rozmowa o komiksach. Wszystko zaczęło się oczywiście od skojarzenia szpinaku z marynarzem Popeyem, który po jego spożyciu nabierał szczególnej siły. Dowiedziałam się, że we Włoszech Popeye znany jest jako “Braccio di Ferro” (co można przetłumaczyć jako żelazne ramię). Mało kto wie, że w Polsce komiks tłumaczony był jako “Ferdek i Merdek”, a w przedwojennej Polsce Popeye był po prostu marynarzem Kubusiem. Nasza dyskusja o komiksach trwała dość długo i przerodziła się w ogólne wspomnienie dzieciństwa i dawnych czasów. Jednak wszystko zaczęło się od szpinaku i chyba już najwyższa pora przejść do przepisu, gdzie w głównej roli występuje właśnie on. Zapraszam na zapiekankę ziemniaczano – szpinakową.

Składniki:

200 g szpinaku (świeżego lub mrożonego)
5 – 6 ziemniaków
50 g niebieskiego sera
czerwona cebula
3 ząbki czosnku
łyżka masła
sól
pieprz
gałka muszkatołowa
oliwa z oliwek

Sposób wykonania

Szpinak umyć i posiekać. Na patelni rozgrzać łyżkę masła, po czym dodać szpinak. Po chwili dodać posiekany czosnek, sól, gałkę muszkatołową i pieprz. Dobrze wymieszać i smażyć do miękkości.  Cebulę pokroić w krążki, a ser w kostkę. Ziemniaki obrać i pokroić w plasterki. Plastry ziemniaków podzielić na dwie części. To samo zrobić z serem. Żaroodporne naczynie natłuścić; na jego dnie ułożyć jedną warstwę ziemniaków, oprószyć solą. Na ziemniakach położyć krążki cebuli i szpinak. Posypać jedną porcją sera. Całość przykryć drugą warstwą ziemniaków. Skropić oliwą z oliwek i włożyć do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Po ok. 45 minutach naczynie odkryć i posypać wierzch zapiekanki drugą częścią sera. Piec jeszcze 15 minut.

SMACZNEGO!